Universal Studio Singapore

Ostatni dzień zostawiliśmy sobie na singapurskie Universal Studio.  Mieliśmy wiele wątpliwości, głównie związanych z finansami, ale jedna atrakcja kusiła , oj kusiła. Wydaliśmy więc prawie 150zł od osoby i przekroczyliśmy bramę prowadząco do baśniowoego światu rozrywki.

Cały park podzielony jest na kilka stref:

1)      Madagaskar

2)      Shrek

3)      Zaginiony Świat

4)      Mumia

5)      Sci-fi City ( w tym nowa kolejka Transformers)

6)      New York

7)      Hollywood

Początkowe były raczej dla dzieci i trochę byliśmy rozczarowani leniwą rzeką w świecie Króla Juliana.

.

Ona: Porobiliśmy zdjęcia i przeszliśmy do Kina 5D na spotkanie ze Shrekiem. Rozrywka na 4+, były wstrząsy, smoczyca pryskała wodą, a wyimaginowane pająki smyrały nas po nogach.  Podążyliśmy potem za tłumem, który gęsto zbierał się w „audytorium” Jurassic Park. Water World Show był jakby sceną z filmu, odgrywaną na żywo. Naprawdę super. Drużyna…. Walczyła z przeciwnikiem. Był ogień, kaskaderzy latali w powietrzu, były wybuchy, co i rusz któraś część rusztowania wpadała do wody. Jeśli chodzi o wodę to duża jej część wylądowała na nas gdyż usiedliśmy w jednym z pierwszych rzepów strefy zagrożonej. Jak już siadać to po to by uczestniczyć całym sobą w przedstawieniu. Na koniec zza muru efektownie wyleciał samolot, wróg został pojmany, a główni bohaterowie po raz kolejny zwyciężyli zło.

.

W strefie Mumii zaliczyliśmy rollercoaster, dla mnie był straszny, ale podobno w rzeczywistości nie był. Trochę różnimy się z Pawłem pod względem zapotrzebowania na adrenalinę. Dla mnie karuzela w towarzystwie Aleksa, Glorii , Melmana i reszty ekipy z Madagaskaru wystarczyła. Paweł zaraz po wyjściu z jednego rollercoastera, poleciał na drugi i trzeci, tym razem w strefie Sci-Fi City. Znajdowały się tam dwa olbrzymie kolejki, czerwona Zion i niebieska Cylon. Na sam widok robiło mi się niedobrze.

.

On: Kolejną atrakcją w Sci-fi – City był nowo otwarty Transformers 3d: ride. Nie wiem tak naprawdę czemu w nazwie jest 3d skoro dla mnie było to bez dwóch zdań 4d a może nawet 5d(szczerze to nie wiem nawet czy coś takiego istnieje :p). Ale wróćmy do początku bo aby dostać się do środka trzeba było wpierw postać w kolejce koło 40 min. masakra! byłem tak zły że próbowałem namówić Ole abyśmy to olali bo nic nie jest warte czekania aż tak długo (jeszcze nie wiedziałem jak się w tym momencie myliłem). Ogólnie to nie wiedzieliśmy czego się spodziewać, myślałem że usiądziemy w kinie i będzie pokaz walki Transformersów w 3d jak w normalnym kinie. A teraz wyobraźcie sobie że wsiadacie w 9 osób do kolejki u charakteryzowanej na samochód, wszyscy zakładacie okulary 3d i kolejka rusza, pojawia się wielki monitor na którym Optimus Prime informuje was że znaleźliście się pośrodku bitwy między Autobotami a Deceptikonami, (tak tak jestem trochę fanem serii hehe) siedzicie właśnie w jednym z robotów który ma za zadanie bezpiecznie odtransportować was do domu. No i zaczyna się… z każdej strony jesteście otoczeni wielkimi ekranami 3d więc gdzie nie spojrzycie to się coś dzieje, kolejka ciągle się rusza, reaguję na za każdym razem gdy coś się dzieje na ekranie tak że naprawdę masz wrażenie że pędzisz ponad 200 km/h po środku ulicy, że latasz, uderzasz o budynki, spadasz bezwiednie a na koniec jak w ostatniej chwili łapie cię jeden z robotów czujesz napradę ten opór powietrza który się powinien zrobić w takiej sytuacji!! do tego wszystkiego jesteś po środku wielkiej bitwy w której bierzesz czynny udział, jak pocisk trafia w rure obok ciebie, czujesz parę, jak któryś z robotów dostaję tak że olej zaczyna u pusczać (toż to wciąż samochody) czujesz tą wodę na twarzy ! tego nie da się do końca opisać, to trzeba zobaczyć. Jak dla mnei to jest przyszłość kina i mimo że trwało to około 10 min to warto było wystać 40 min w kolejce. Oczywiście my z Olą jako rasowi przedstawiciele Polskiego narodu obczailiśmy, że najszybciej jak się idzie do kolejki dla pojedyńczych osób a i tak suma sumaru można wejść razem, co skraca czas oczekiwania do 10 min. Ogólnie zaliczyliśmy Transformersy około 6 razy z rzędu 🙂

.

Ona: Obejrzeliśmy jeszcze musical i występy ulicznych b-boyów na ulicach Nowego Yorku. A na koniec piękne fajerwerki.
Wyjście oceniamy za udane pomimo wysokiej ceny. Była rozrywka, adrenalina, dużo śmiechu. O to właśnie chodzi w takim parku. Na pewno odwiedzając inne duże miasta będziemy zaliczać tego rodzaju miejsca, bo co by nie gadać to każdy ma potrzebę znowu być dzieckiem, którego otacza świat magii. Osobiście nie mogę się już doczekać kolejnej wyprawy do Disneylandu.

Reklamy